#Wiedza

Woltyżerka

Jeździectwo uprawiano już w II tysiącleciu p.n.e. w Libii. Stamtąd sztuka ta rozprzestrzeniła się dalej: do Tesalii, Persji, Asyrii. W Grecji koń początkowo zaprzęgany był jedynie do wozów, dopiero później zaczęto go wykorzystywać w zawodach sportowych. Wyścigi rydwanów odbywały się na hipodromie w Olimpii i były stałym elementem programu olimpijskiego. Podobnie Rzymianie ponad wszystko przedkładali wyścigi rydwanów, zaś rzymski amfiteatr stał się na swój sposób prototypem współczesnego cyrku jeździeckiego. Początków akrobatyki jeździeckiej należy natomiast szukać w Bizancjum. Do dnia dzisiejszego zachowały się opisy pokazów, mających miejsce w Konstantynopolu.

Sztuka jazdy konnej wkroczyła do Europy w drugiej poł. XVIII w., a do jej utrwalenia na arenach przyczynili się dwaj angielscy jeźdźcy, Price i Johnson. Od 1760 roku pokazywali oni w różnych częściach Londynu pewne elementy akrobatyki jeździeckiej, zaliczone później do klasyki tej dziedziny sztuki cyrkowej:
– stawali głową na siodle pędzącego wokół areny konia,
– przeskakiwali z jednego cwałującego konia na drugiego,
– utrzymywali się na końskim grzbiecie na jednej nodze,
– pokonywali przeszkody stojąc na dwóch koniach,
– w pełnym biegu podnosili szpicrutę z areny,
– zwisali na ramionach między galopującymi końmi.

W ciągu następnych lat podobne pokazy można było oglądać w Wiedniu, Petersburgu i Paryżu(oraz w Warszawie jak informuje  Gazeta Warszawska z lat 1779 i 1780*) . Przedstawienia odbywały się przeważnie pod gołym niebem na powierzchni otoczonej płotem z desek, a ich repertuar składał się z jarmarcznych trików cyrkowych, wojskowo-sportowych ćwiczeń oraz akrobatyki na koniu.

Jedną z najsławniejszych par cyrkowych XVIII w. byli John Hyama i towarzysząca mu francuska woltyżerka ? Masson. Podczas galopu stała ona jedną stopą na siodełku, drugą zaś trzymała między uszami konia, bądź też przytrzymywała rękoma w powietrzu. Pan Hyam zaś wskakiwał na galopującego konia i zeskakiwał zeń, jechał równocześnie na dwóch koniach stojąc na siodłach i nie trzymając się za cugle. Prezentował również elementy kawaleryjskiej szkoły jazdy: strzelał z pistoletu ponad głową konia, ładował karabin i zamocowywał bagnet, pozorując atak na wroga. Był podobno tak przystojny, że cesarzowa Maria Teresa wydała edykt zakazujący służbie żeńskiej oglądania spektakli z jego udziałem. Ale pokojówki i tak odwiedzały go ukradkiem, czego damy dworu podobno bardzo im zazdrościły.

Lecz jak to się stało, że akrobatyka na koniu zdobyła wówczas taką popularność? Otóż w XVII w. koń zaczął odgrywać coraz większą rolę w transporcie, rolnictwie i wojsku. Umiejętność jazdy konnej stała się wyznacznikiem przynależności do wyższych sfer. Zaczęły powstawać liczne szkoły jazdy, spośród których największym autorytetem cieszyły się szkoły dworskie i królewskie w Wersalu, Madrycie, Wiedniu i Neapolu. Z biegiem czasu zainteresowanie koniem zaczęło nabierać cech współzawodnictwa w estetyce jazdy. Kładziono szczególny nacisk na zręczność, techniczną precyzję wykonywanych czynności, przepych ekwipunku.

W drugiej poł. XVIII w rozpoczęła się era uprzemysłowienia miast. Pociągnęła ona za sobą zmianę stosunków ekonomicznych, warunków pracy i stylu życia. Dotychczasowe jarmarki i place handlowe stały się po prostu zbyteczne, zaś związane z ich istnieniem widowiska straciły rację bytu. Jarmarczni artyści poczuli, że grunt usuwa im się spod nóg. Ci spośród nich, którzy posiadali odpowiednie fundusze, zainteresowali się jeździectwem sportowym.

Tak więc, wybitni jeźdźcy tamtej epoki rekrutowali się nie tylko spośród zawodowych jeźdźców, ale także spośród treserów zwierząt, akrobatów i linoskoczków. W ten oto sposób woltyżerka stała się drogą ucieczki dla pozbawionych pracy artystów. Wielu sławnych mistrzów jazdy konnej wywodziło się z rodzin linoskoczków o długiej tradycji. Często zdarzało się również, że grupy linoskoczków łączyły się z kompaniami woltyżerów.
Ponadto część nowych woltyżerów rekrutowała się z kawalerii, np. Philip Astley, który zyskał sławę znakomitego jeźdźca podczas wojny siedmioletniej. Gdy opuszczał wojsko, jego dowódca podarował mu pięknego rumaka imieniem Gibraltar. Koń ten stał się później ulubionym zwierzęciem Astley?a, nieodłącznie związanym, z założonym przez niego cyrkiem.

Jeźdźcy-woltyżerzy zdobyli z czasem wysoką pozycję społeczno-finansową. Wielu z nich założyło sławne szkoły jazdy, gdzie uczyli się przedstawiciele arystokracji, szlachty i wojska. Uznanie dworów cesarskich i królewskich, legalizowane często honorowym tytułem nadwornego koniuszego, również było gwarantem sukcesu. Najsławniejsi, a co za tym idzie najbogatsi woltyżerzy, z biegiem czasu rezygnowali z wędrownego trybu życia i zakładali własne szkoły i tzw. maneże, które stały się zaczątkami współczesnego cyrku.

Autor: Wiktoria

Bibliografia:
Bogdan Danowicz, Był Cyrk Olimpijski, Warszawa 1984

* Dzięki Panu Wiesławowi Tomczakowi wiemy ze Hyam i Price odwiedzali ze swoimi zespołami ówczesną Warszawę. Ponizej fragmenty Gazety Warszawskiej z Lat 1779 i 1780 odnalezione i nadesłane przez Pana Wiesława Tomczaka.

 

Gazeta Warszawska. 1780, nr 95 P.Price  Gazeta Warszawska. 1780, nr 84 P.Price Gazeta Warszawska. 1779, nr 91a Gazeta Warszawska. 1779, nr 86 cGazeta Warszawska. 1780, nr 93 P.Price