#Wiedza

Sztuka w miejscach publicznych

Rozważania o sytuacji sztuki cyrkowej i ulicznej w Polsce w kontekście jej rozwoju w Europie.
Czy w kanonie muz – sztuk uznanych za szlachetne powinna się znaleźć sztuka cyrkowa?

Dla osób kochających cyrk i przekonanych co do jego wartości i walorów, do których się zaliczam, oficjalne uznanie cyrku jako sztuki nie należy do kwestii priorytetowych. Przecież ostatecznie mogę we własnym gronie pasjonatów zachwycać się cyrkiem i upajać pokazami ulicznymi, nie nazywając ich sztuką.
Z drugiej strony organizatorzy, animatorzy wydarzeń kulturalnych, napotykają problemy przy zdobywaniu środków na organizację imprez prezentujących sztukę kuglarską w miejscach publicznych z tego właśnie powodu, że cyrk sztuką w oczach urzędników prawdopodobnie nie jest.

W polskim Ministerstwie Kultury (przynajmniej na szczeblu kontaktów publicznych) cyrk ma raczej słabe notowania. A próby motywowania chęci zdobycia pieniędzy na rozwój, promocję i upowszechnianie nowego cyrku w naszym kraju często kończą swój żywot na poziomie pomysłu, bo jak dowiedziałam się podczas rozmowy telefonicznej z MK, cyrk sztuką nie jest.
Trudno też często dziwić się reakcjom pracowników Ministerstwa Kultury, albowiem przeciętny poziom tradycyjnych, polskich cyrków jest raczej niski, żeby nie powiedzieć żałosny.
Jeśli więc organizujesz imprezę plenerową w przestrzeni publicznej: w namiocie czy na ulicy, bezpieczniej jest mówić o teatrze ulicznym lub teatrze ruchu. To nazewnictwo nie ma tak złych konotacji jak słowo cyrk.
Polska sztuka cyrkowa miała jednak swoje złote lata i ma spory dorobek. Gdyby dyrektorzy cyrków w czasach prywatyzacji wykazali się większą pomysłowością lub zastosowali odrobinę sztuczek magicznych, być może moglibyśmy mówić w Polsce o rozwoju i kontynuacji tradycji cyrkowych. Od czasów prywatyzacji polski cyrk zubożał i przestał się rozwijać.

Polski grunt, z mojego skromnego punktu widzenia, podzieliłabym na trzy nie mające ze sobą związku strefy:
– Cyrk konwencjonalny, prowadzony przez rodziny z tradycjami, raczej zamknięty na kontakty z nową sztuką.
– Nowi cyrkowcy – oderwani od tradycji, często nawet w opozycji do cyrku tradycyjnego, ze względu na zwierzęta i mało atrakcyjny dla nich program.
– Stare festiwale teatrów ulicznych: Poznań, Kraków, Gdańsk zapraszające zarówno teatry uliczne z tradycjami i otwarte na propozycje nowej sztuki performerskiej, nie znające nowej fali polskich artystów, wyrastających jak grzyby po deszczu w kraju rodzimym.

Artyści cyrkowi i uliczni w Polsce nie mają związków zawodowych czy reprezentacji. Możliwości realizacji indywidualnych inicjatyw artystycznych zależą od aktualnego widzimisię lokalnych władz. Występujący na ulicy są raczej częścią marginesu, czasem uznawani za ciekawe zjawisko, a nie ludzi pracujących. Specyficzny styl życia w podróży, być może szokujący często fakt, że lubią to co robią sprawia, iż nie uznaje się ich, za „normalną” część społeczeństwa. Występowanie na ulicy i w cyrku nie jest zajęciem szlachetnym.
Wielu próbowało zjednoczyć środowiska cyrkowe na świecie i wielu poległo na tym grząskim gruncie. Zastanawiam się czy w Polsce potrzebna jest większa komunikacja i wymiana informacji pomiędzy środowiskami? Czy potrzebujemy platformy, networku polskiego, reprezentującego cyrk i sztukę ulicy w kraju? Czy ktoś odczuwa potrzebę wspólnego działania, przekraczania barier ponad korzyściami materialnymi, podziałami, przyzwyczajeniami? Tymczasem na zachodzie, szczególnie we Francji, gdzie cyrk dotowany jest z budżetu państwa, sztuka ta kwitnie i rozwija się zjawiskowo. Jest nie tylko inspiracją i dostarczycielem przeżyć widowni, ale także narzędziem edukacyjnym.

W każdym mieście są mniejsze lub większe szkółki i szkoły państwowe, jak i prywatne. Mówienie o sobie, że jest się artystą ulicznym nie wywołuje dwuznacznych uśmiechów. Występujący na ulicy mają status ludzi pracujących, ubezpieczenie, a w razie słabszego roku prawo do zasiłku. Publiczność stale zasila namioty cyrkowe. Festiwale cyrkowe są traktowane jako część dorobku kultury.
We Francji od 2003 roku, pod skrzydłami French National Center (Francuskiego Narodowego Centrum) HorsLesMurs działa platforma rozwoju i wymiany informacji dotyczących nowego cyrku (new circus), sztuki ulicznej (street arts): Cirkostrada network. Gromadzi 30 reprezentantów – korespondentów z Europy, wybranych ze względu na znajomość sektora cyrkowego, ulicznego w ich krajach. Celem Cirkostrady, jest współpraca, tworzenie struktur i profesjonalnej reprezentacji na poziomie europejskim dla rozwoju sztuki cyrkowej i ulicznej.

Jest to organizacja pojmująca cyrk wszechstronnie – skupia organizatorów festiwali ulicznych i cyrkowych, gromadzi informacje na temat związków zawodowych i unii artystów, prowokuje spotkania, na których podejmowane są inicjatywy międzynarodowe, prowadzi archiwum i centrum researchu dotyczącego tej sztuki.

Na ostatnim zjeździe – meetingu i ja byłam, przy stole siedziałam i dialog europejski prowadziłam, reprezentując nowy cyrk w Polsce. Słuchali, kiwali głowami, wspierają, chcą wiedzieć więcej i pomagać.
Inicjatywy, zasięg tematów podejmowanych na spotkaniu przekroczyły moje pojmowanie sztuki w miejscach publicznych, z perspektywy własnych zmagań i doświadczeń na krajowym gruncie.
Cirkostrada wraz z przedstawicielami 37 innych organizacji reprezentujących wszelkie dziedziny sztuki i kultury wzięła udział w przygotowaniu dokumentu referencyjnego na zlecenie Komisji Europejskiej dotyczącej potrzeb sektora kulturalnego, do przyszłego programu dotacji działań kulturalnych: Kultura 2013. W dokumencie tym tych po raz pierwszy cyrk i sztuka uliczna pojawiły się na równi z innymi dziedzinami sztuki jako równouprawnione w sektorze kulturalnym. Wpisano go także jako sektor potrzebujący specjalnej troskliwości i opieki jako na swój sposób lekceważony i często traktowany marginalnie. Dokumenty referencyjne są tylko źródłem informacji dla polityków planujących kształt przyszłych programów. Musimy poczekać do 2013 by zobaczyć, czy głos przedstawicieli społeczeństwa (civil society) ma odwzorowanie w decyzjach polityków i realny wpływ na kształt kultury. Być może jest szansa, by cyrkowcy, artyści uliczni i organizatorzy mogli otwarcie zdobywać pieniądze na swoje działania. Bo to już chyba duży krok naprzód. Wtedy ocenę cyrku jako sztuki lub nie pozostawić będzie można publiczności.

Autor: Marta Kuczyńska