#Wiedza

Damy cyrku

Czym byłby cyrk, gdyby nie amazonki? Stały się one najbardziej pociągającym i najpiękniejszym zjawiskiem, jakie klasyczny cyrk mógł ofiarować swej publiczności. Tradycyjny ubiór amazonki – czarna krynolina pokrywająca całą szerokość konia, ze stanem w sukni krótko ciętym jak w kamizelce, i cylinder na głowie – stał się charakterystyczny dla maneży słynnego, francuskiego Cyrku Olimpijskiego, zachwycającego dziewiętnastowieczną Europę. Balzac twierdził, że „… amazonka w całej pełni swoich możliwości przewyższa wszystkie uznane sławy śpiewu, tańca i sztuki dramatycznej”.

Erę cyrkowych amazonek zapoczątkowała w 1833 roku Caroline Loyo, która sama ujarzmiała i tresowała swe konie. Miała wtedy zaledwie siedemnaście lat. Należy podkreślić, że w tamtych czasach praca amazonki była o wiele trudniejsza niż jeźdźca – mężczyzny. Siedzenie w damskim siodle (czyli na boku konia, a nie okrakiem), w długiej, rozłożystej sukni utrudniało kierowanie zwierzęciem i osłabiało siłę oddziaływania na niego. Nie zmienia to faktu, że Caroline Loyo świetnie radziła sobie ze swoimi zwierzętami, w szczególności zaś lubiła konie nieujeżdżone.

Każdego wieczoru, kiedy tylko zabrzmiały pierwsze takty orkiestry, Caroline wyjeżdżała na maneż lekkim kłusem. Rozpoczynała od ćwiczeń najprostszych, a kończyła pokaz najtrudniejszymi i najbardziej efektownymi. Po zakończeniu popisu, wywoływana przez publiczność, powracała na maneż, a koń przyklękał na jednej nodze, wyciągając drugą do przodu, jak gdyby dziękując za aplauz.

Inna znana artystka Cyrku Olimpijskiego – Pauline Cuzent, znana była z tego, że wyjeżdżała na maneż w kostiumie huzara, z szablą u boku. Niektórzy twierdzili, że była nawet lepsza niż Caroline Loyo. Początkowo planowała zostać aktorką, ale w końcu podążyła za przykładem rodzeństwa i rozpoczęła pracę w cyrku. Tam brała lekcje jazdy konnej i niedługo potem zadebiutowała na Polach Elizejskich. Co ciekawe, lekko kulała, co przeszkodziło jej zrobić karierę akrobatyczną, odznaczała się jednak niezwykłą dystynkcją. Podczas pobytu w Rosji stała się idolem dworu i cara, zaś wielka księżna brała u niej lekcje jazdy konnej. Jej organizm nie podołał jednak ostrym wymogom zawodu jeźdźca i w wieku czterdziestu lat zmarła na gruźlicę.

Loyo i Cuzent stały się ucieleśnieniem ideału kobiety tamtych czasów. Amazonki uwielbiano bowiem za piękną formę, wysokiej klasy kunszt ich sztuki, niezwykłą ekspresję i plastykę ruchu.
Kolejną sławną damą cyrku była Mathidle Monnet. Wykonywała efektowne skoki przez przeszkody na arenie. Jej konie sprawiały wrażenie, jakby same unosiły się w powietrzu, wprawiając w najwyższe zdumienie zgromadzoną publiczność. Co ciekawe, jeździła bez siodła i bez szpicruty.

Jedną z najbardziej niezwykłych kobiet cyrku była Adah Menke, za którą szalał cały Paryż. Miała czarne jak heban włosy i przepiękne ciało. Zachwycała szaleńczą odwagą i niepohamowanym temperamentem. Jednym z jej mężów był John Wilkes Booth – ten sam, który zamordował Abrahama Lincolna. Jako małżeństwo objechali wszystkie stany grając Romea i Julię. Podczas wojny domowej Adah była żołnierzem, a potem nawet oficerem i paradowała w męskim mundurze. Specjalnie dla niej pisano cyrkowe pantomimy, w których grała główne, czasami bardzo niebezpieczne role. Przywiązywano ją np. do konia, który uciekał po skałach, a każde potknięcie zwierzęcia groziło śmiertelnym wypadkiem.

W annałach historii cyrku zapisała się również Emilie Loisset. Pochodziła z rodziny słynnych jeźdźców. Zadebiutowała w 1879 roku i z miejsca urzekła publiczność swoim wdziękiem i urodą. Rok 1882 miał być ostatnim w jej karierze, postanowiła bowiem porzucić cyrk, aby móc poślubić księcia von Hatzfield. Niestety, podczas próby wydarzył się wypadek. Koń, na którym ćwiczyła, stanął dęba i zrzucił ją na ziemię, a następnie przygniótł ją swoim ciężarem. Umarła w strasznych bólach po dwóch dniach agonii.

Znane amazonki i woltyżerki XIX wieku bardzo często wychodziły za ludzi szlachetnie urodzonych. Zdarzały się nawet małżeństwa z książętami. Król Bawarii, Ludwik I planował nawet ożenić się z woltyżerką Lolą Montez, a w 1840 roku przyznał jej tytuł hrabiowski. Jest coś przygnębiającego i bardzo smutnego w fakcie, że te sławne wówczas kobiety, chodź tak uwielbiane u szczytu swojej kariery, pod koniec życia bardzo często nie miały z czego żyć. Tamten świat, rodzącego się kapitalizmu, nie potrafił zapewnić zasłużonym artystkom odpowiednich środków utrzymania.